W każdym razie Kostek wygląda dzisiaj tak:

I biega wesoło:

Zrobił się wyjątkowo upartym psem, zwiewa ciągle z ogrodu, dopomina się na zmianę jedzenia i naszego towarzystwa, trzeba go często upominać, bo wchodzi nam na głowę, a upomniany odgrywa się na Sabie. Strasznie zazdrosne bydle.
Pomimo zazdrosnego kumpla, Saba jest zadowolona:



Ale jak już ktoś się uprze, żeby jej piłkę zabrać i rzucić, też jest fajnie :) Kochane, przyjacielskie stworzenie, ufne, ale nie narzuca się. No po prostu fajna kobitka.
A seniorka Zuzia dostojnie obserwuje i ustawia towarzystwo. Tak, tak... to nie błąd w druku: "ustawia". Szczerzy kły, jak coś jej się podoba, dzielnie broni salonu, a brytany grzecznie jej ustępują... Chociaż czasami może "ignorują" byłoby lepszym słowem :)

Ciociu Marto, wyraźnie widać, że kochacie się ze wzajemnością. Postępy w upodobnianiu Kostka do Regisa imponujące (Regis nie jest chudziakiem...).
OdpowiedzUsuńOd bardzo dawna żaden post nie sprawił mi tyle radośc, co ten :))))
OdpowiedzUsuńDziekuję, dziękuję , dziękuję :)))
Za dobroć, serce, cierpliwość... Za wszystko, co zrobiłaś dla tych nieznośnych łapek i ogonków :))
Ściskm Cię mocno i przekazuję drapki dla calej reszty ;))